Tekst został przetłumaczony maszynowo; mój polski systematycznie się doskonali; badania pozostają na etapie pilotażowym; wszelkie uwagi i pytania będą mile widziane.
Zacząłem podziwiać Fryderyka Chopina w chwili, gdy coraz wyraźniej zwracałem się ku Polsce; jego muzyka stała się dla mnie jednym z pierwszych punktów wejścia. Jednak rytmy mazurkowe, pulsujące pod powierzchnią jego dzieł, wyrastają z wiejskiego świata dźwięku starszego niż sama scena koncertowa.
Po powrocie do domu z mojej pierwszej podróży do Polski zeszłego lata coraz częściej słyszałem pytanie: „Skąd pochodzę?” Nie od starszego pokolenia, lecz od młodych ludzi. Amerykanów, którzy czują, że coś zostało utracone, lecz nie potrafią tego nazwać. To było dokładnie to pytanie, od którego zaczęła się moja droga.
Gdy przyjechałem do Polski, szukając krewnych, odnalazłem nie tylko nazwiska. Odkryłem warstwy muzyki ludowej przysypane przez pokolenia migracji i stopniowego zapominania. To doświadczenie zaprowadziło mnie ku pracy terenowej o charakterze wzajemnym: przywracaniu tradycji wiejskich społecznościom polonijnym w Nebrasce, gdzie zanikły, a równocześnie oddawaniu Polsce i szerszemu światu pieśni zachowanych w dawnej Polonii — poprzez nagrania, analizę porównawczą i dokumentację.
Inspirując się dorobkiem Oskara Kolberga, wybitnego dziewiętnastowiecznego etnografa polskiego, podejmuję próbę odsłonięcia tego, co zostało zakryte — ponownego połączenia pamięci muzycznej wsi po obu stronach Atlantyku oraz włączenia jej na nowo w szeroką opowieść o kulturze Polski.
W dawnej Polonii Nebraski coraz więcej osób zadaje dziś pytanie o własne pochodzenie. Tradycje, które niegdyś kształtowały życie imigrantów, uległy osłabieniu. To, co zostało odłożone na bok, domaga się przywrócenia. Poprzez wywiady terenowe, dokumentację, wspólne muzykowanie i warsztaty wspólnotowe staram się przywracać te tradycje do żywej pamięci.
Tekst ten dokumentuje moją pierwszą podróż powrotną w okresie przerwy świątecznej podczas pierwszego semestru studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Gra na skrzypcach w procesji kolędowej Muzeum Krakowa. Formacja kulturowa. Grudzień 2025
Badania nad pieśnią ludową z Katarzyną Chodoń, Kraków. Październik 2025
Warsztaty muzyki tradycyjnej z Nierodzinną Kapelą Ostrowskich. Październik 2025
Warsztaty: Podhalańskie Spotkania z Folklorem Tradycyjnym Karpat. Październik 2025
Rekonstrukcje oczepin — odgrywanie roli młodzieńca. Dobry kontekst do badań nad oczepinami w Nebrasce — Kraków 2025.
Wywiad terenowy, Nebraska. To, co przekroczyło ocean, wciąż przemawia. Styczeń 2026
Dzielenie się opłatkiem - tradycja niesiona dalej. Nebraska, styczeń 2026
Archiwalne filmy Eugeniusza Cękalskiego w warsztatach tańca regionalnego - Lincoln, styczeń 2026
Chicago, 2026 - Wywiad i występ skrzypcowy dla góralskiej rozgłośni radiowej
Mapowanie tradycji tanecznych Kraków - Tarnów. Lincoln, styczeń 2026
Wywiad terenowy - wspomnienia polonijnych wesel w Nebrasce, z unikatowym zwyczajem łamania krzesła. Nebraska, styczeń 2026
Przywożenie Polski do przyjaciół. Styczeń 2026
Po lewej: Formacja kulturowa podczas pierwszego semestru studiów.
Po prawej: Wywiady terenowe, chicagowskie radio góralskie, warsztaty regionalnego tańca polskiego.
Przerwa bożonarodzeniowa 2025–2026.
Po prawej: Wywiady terenowe, chicagowskie radio góralskie, warsztaty regionalnego tańca polskiego.
Przerwa bożonarodzeniowa 2025–2026.
Przegląd
Gdy tej zimy, podczas przerwy świątecznej, na krótko wróciłem do Stanów Zjednoczonych, podjąłem konkretne działania, aby pomóc ocalić to, co moja rodzina i wspólnota ryzykują utracić.
Projekt ten stanowi mój diasporowy nurt badań terenowych - dokumentowanie muzyki i pamięci ze źródeł pierwotnych tam, gdzie Polonia wciąż żyje, porządkowanie tych materiałów tak, aby mogły być przekazywane dalej, oraz przywracanie zapomnianych praktyk do realnego użycia. Łączy on rodzinę, instytucje Domu Polskiego, sieci chicagowskie oraz środowiska genealogiczne powiązane z muzeami w jedną spójną linię działania. To nie jest nostalgia. To ciągłość - pamięć odzyskana, ponownie praktykowana i wprowadzona na nowo w żywy dialog z tradycją w Polsce.
Opłatek przygotowany do wymiany w diasporze - Nebraska, grudzień 2025
Udział w ludowej procesji kolędowej z Muzeum Krakowa - południowa Polska, 2025
150-letni gorset i strój regionalny - wykład etnograficzny, Warszawa. Studium kultury materialnej u źródła. Cel: ponowne połączenie przedemigracyjnych tradycji wiejskich ze wspólnotami za granicą.
Rodzina Koziołów, która zaprosiła mnie na Wigilię, gdzie poznałem znaczenie opłatka. Okolice Tarnowa, 2025
Formacja kulturowa pierwszego semestru.
24 grudnia - Kraków: Opłatek zabezpieczony
Podczas studiów w Polsce zostałem zaproszony na pierwsze Wigilie — z Zespołem Skalni oraz u bliskiego znajomego. Tam zetknąłem się z praktyką opłatka, poprzedzającą kolację wigilijną. W rozmowie z dalszą rodziną w Nebrasce uświadomiłem sobie, że choć zwyczaj ten przetrwał wśród wielu Polaków z mojej rodzinnej wsi, w mojej własnej linii został z czasem zapomniany.
Z ciekawości sięgnąłem do tomu 48 dzieła Oskara Kolberga — Polska – Tarnów – Rzeszów — aby sprawdzić, czy zwyczaj ten był obecny w rodzinach chłopskich w okresie ich emigracji do Ameryki około 150 lat temu. Źródła wskazywały jednoznacznie: tak. Ta nieobecność wyraźnie określiła kierunek dalszej pracy.
• Opłatek: Zapytałem lokalnie, gdzie można go nabyć, i podjąłem decyzję o zabraniu go z powrotem do środowisk diaspory. Wróciłem na Rynek Główny i zakupiłem około 50 opłatków.
• Rytuał: Pierwsza Wigilia i Pasterka spędzone z przyjaciółmi - Studencki Zespół Góralski Skalni oraz w wiosce Skrzyszów, należącej do parafii moich przodków.
• Zwrot: Tego samego dnia rozpocząłem planowanie wyjazdu do USA - szkic wywiadów, kontakt z rozmówcami, sekwencjonowanie pracy terenowej.
• Rytuał: Pierwsza Wigilia i Pasterka spędzone z przyjaciółmi - Studencki Zespół Góralski Skalni oraz w wiosce Skrzyszów, należącej do parafii moich przodków.
• Zwrot: Tego samego dnia rozpocząłem planowanie wyjazdu do USA - szkic wywiadów, kontakt z rozmówcami, sekwencjonowanie pracy terenowej.
Po lewej: uwagi Oskar Kolberg, wybitnego polskiego etnografa, dotyczące tarnowskiego opłatka. Przetłumaczyłem je ręcznie, aby sprawdzić, czy ta tradycja była niegdyś obecna w pamięci mojej rodziny.
Po prawej: lot samolotem.
Po prawej: lot samolotem.
31 grudnia - Omaha: Wizyta w Domu Polskim
Wylądowałem w Omaha 30 grudnia i natychmiast przeszedłem do pracy w środowisku diaspory. Przejazd taksówką do Domu Polskiego pozwolił mi z dystansu zobaczyć, jak ta instytucja funkcjonuje w praktyce - co podtrzymuje, co pozostawia na marginesie i gdzie mogłaby powrócić głębsza warstwa tradycji. Wizyta miała charakter rozpoznawczy, nie uroczysty.
Tam nawiązałem pierwszy bezpośredni kontakt z Bobem Zagozdą, klarnecistą grającym na nagraniu mojego krewnego z lat 70., albumie niemal zapomnianym w mojej własnej rodzinie, dopóki nie zacząłem go przywracać do obiegu. Opowiadał o graniu na werandzie dziadka, o weselnych melodiach z początku XX wieku, i zanucił motyw, który określił jako „od domu do kościoła”. Nazwał go muzyką po starym kraju - repertuarem, który zniknął pod warstwą późniejszej chicagowskiej polki, dziś również stopniowo gasnącej. Rozpocząłem nagranie natychmiast.
• Cel: Zaznaczyć obecność jako element długofalowego wysiłku na rzecz wzmocnienia Domu Polskiego jako miejsca żywego przekazu tradycyjnej kultury polskiej.
• Kontekst: Sylwestrowy bal big-bandowy dla starszego pokolenia. Gładki, profesjonalny, poza rejestrem folkloru, który staram się odbudować. Kontrast unaocznił różnicę między prezentacją a rzeczywistym odnowieniem tradycji.
• Kontakt: Thomas Jodłowski (kierownictwo klubu; dawniej organizator wyjazdów do Polski). Relacja rozwijana w ciągu ostatniego roku poprzez festiwale w Omaha i wcześniejsze zaproszenia do prowadzenia warsztatów tanecznych.
• Kontakt: Bob Zagozda (klarnecista na rodzinnym albumie; żywe ogniwo wczesnego repertuaru polonijnego Nebraski). Ustalono termin formalnego wywiadu terenowego.
• Odtworzenie: Zarejestrowano ustne wspomnienie przedpolkowej melodii weselnej przekazanej przez Boba Zagozdę („od domu do kościoła”).
• Rezultat: Jaśniejsze rozpoznanie ograniczeń i możliwości instytucjonalnych, z zasianymi zalążkami przyszłej współpracy krajowej i międzynarodowej.
• Horyzont: Omówiono w perspektywie długofalowej możliwość powiązania Domu Polskiego z sieciami Polonii chicagowskiej, a w dalszej kolejności z zespołami i instruktorami z Polski, z którymi pozostaję już w kontakcie - bez określania terminów czy zobowiązań. Na razie jest to wizja kierunkowa.
• Kontekst: Sylwestrowy bal big-bandowy dla starszego pokolenia. Gładki, profesjonalny, poza rejestrem folkloru, który staram się odbudować. Kontrast unaocznił różnicę między prezentacją a rzeczywistym odnowieniem tradycji.
• Kontakt: Thomas Jodłowski (kierownictwo klubu; dawniej organizator wyjazdów do Polski). Relacja rozwijana w ciągu ostatniego roku poprzez festiwale w Omaha i wcześniejsze zaproszenia do prowadzenia warsztatów tanecznych.
• Kontakt: Bob Zagozda (klarnecista na rodzinnym albumie; żywe ogniwo wczesnego repertuaru polonijnego Nebraski). Ustalono termin formalnego wywiadu terenowego.
• Odtworzenie: Zarejestrowano ustne wspomnienie przedpolkowej melodii weselnej przekazanej przez Boba Zagozdę („od domu do kościoła”).
• Rezultat: Jaśniejsze rozpoznanie ograniczeń i możliwości instytucjonalnych, z zasianymi zalążkami przyszłej współpracy krajowej i międzynarodowej.
• Horyzont: Omówiono w perspektywie długofalowej możliwość powiązania Domu Polskiego z sieciami Polonii chicagowskiej, a w dalszej kolejności z zespołami i instruktorami z Polski, z którymi pozostaję już w kontakcie - bez określania terminów czy zobowiązań. Na razie jest to wizja kierunkowa.
Po lewej: Bob Zagozda nucący niemal zapomnianą melodię weselną, wykonywaną niegdyś przez jego dziadka, gdy panny młode w Nebrasce szły do kościoła.
Po prawej: Ja i mój przyjaciel Jan Niezgoda w Krakowie, pracujący nad jej rekonstrukcją. Wkrótce planowane pełne nagranie zespołowe skierowane do wspólnoty.
Na dole: dokonaliśmy transkrypcji melodii zasłyszanej w Nebrasce jako materiału odniesienia.
31 grudnia - Lincoln: Prywatne spotkanie noworoczne
Tego samego wieczoru, podczas prywatnego spotkania noworocznego, wszedłem ze skrzypcami, wykonując Krakowiaka nauczonego w Krakowie. O północy poprowadziłem dzielenie się opłatkiem, przekształcając zwykłe przyjęcie sylwestrowe w świadomy akt odzyskiwania tradycji w dawnej diasporze - zakorzeniony w przeżywanym zwyczaju.
• Interwencja: Niespodziewane wykonanie Krakowiaka na skrzypcach o 22:15, wcześniej uzgodnione z gospodarzem.
• Rytuał: Dzielenie się opłatkiem twarzą w twarz jako gest pojednania i błogosławieństwa.
• Źródło: Wprowadzone celowo po uświadomieniu sobie, że zwyczaj ten zanikł w wielu rodzinach starej diaspory.
• Odbiór: Goście o polskich korzeniach przyznali, że nigdy wcześniej nie widzieli tego obrzędu; reakcja była głęboko poruszona.
• Rytuał: Dzielenie się opłatkiem twarzą w twarz jako gest pojednania i błogosławieństwa.
• Źródło: Wprowadzone celowo po uświadomieniu sobie, że zwyczaj ten zanikł w wielu rodzinach starej diaspory.
• Odbiór: Goście o polskich korzeniach przyznali, że nigdy wcześniej nie widzieli tego obrzędu; reakcja była głęboko poruszona.
• Rezultat: Przekazałem gospodarzom pozostałe opłatki na kolejny rok; zobowiązali się do kontynuowania tej praktyki.
Niespodzianka. Krakowiak w salonie. Polska wchodzi. Nebraska 2025
Muzyka z korzeni. Nebraska 2025
Opłatek. Tradycja przywrócona do stołu. Nebraska 2025
1 stycznia - Columbus: Rejestracja badań terenowych (Wywiad z Lonniem Urkowskim)
To, co na pierwszy rzut oka wygląda jak próba polki w piwnicy w Nebrasce, w rzeczywistości jest jednym z ostatnich żywych korytarzy pamięci. Lonnie Urkowski Orchestra to dawny zespół polonijny z Nebraski - spadkobiercy chicagowskich sal tanecznych - brzmienie oddalone już o kilka pokoleń od wiejskiej Polski. Z Lonniem zaprzyjaźniłem się poprzedniego lata, po mojej pierwszej podróży do Polski. Tym razem poprosiłem starszych muzyków, by sięgnęli dalej w przeszłość.
Zaczęli opisywać wesela sprzed epoki nagłośnienia. Msza uroczysta o godzinie 10:00. Muzycy idący od domu do kościoła. „Muzyka pod drzwiami” grana przed wejściem. Niektóre melodie, jak twierdzili, przybyły bezpośrednio ze starego kraju w 1885 roku. Wymieniono tytuły pieśni: Siwy koń.
Zagrali je w najstarszym, zamierającym stylu, jaki jeszcze pamiętali - rzadko używanym dziś na scenie, gdzie dominuje brzmienie chicagowskiej polki.
Opisywali również oczepiny, w Polsce wciąż znane pod tą nazwą, lecz lokalnie zapamiętane jako „przepiny”. W jednej z wariacji nebraskiej na zakończenie obrzędu łamano krzesło - liczba kawałków miała zapowiadać liczbę dzieci. Ten szczegół odpowiadał fragmentom przyśpiewek zachowanym na nagraniu mojego krewnego z lat 70. Natychmiast zacząłem wszystko zapisywać.
Po powrocie do Polski uzyskałem dostęp badawczy w Fundacji Etnofon i rozpocząłem porównywanie nebraskich fragmentów z materiałami archiwalnymi regionu tarnowskiego, aby ustalić, co przetrwało w niezmienionej formie, co uległo przesunięciu, a co stało się formą hybrydyczną.
• Zespół: Lonnie Urkowski Orchestra - historyczny zespół polonijny z Nebraski
• Kontekst: Wielopokoleniowa sesja ustnej i muzycznej historii
• Wywiad nieformalny: Dawne zwyczaje weselne - Msza uroczysta o 10:00; przejście z domu do kościoła; muzyka pod drzwiami. Wiedza kulturowa i językowa zdobyta w Polsce poszerzyła moje rozumienie kontekstu.
• Wariant diasporowy: Oczepiny zapamiętane jako „przepiny”; zwyczaj łamania krzesła jako symbol płodności
• Wymieniony repertuar: Siwy koń; Witaj Królowo Nieba
• Metoda: Nagranie terenowe + porównanie z archiwaliami w Polsce
• Kierunek: Rekonstrukcja poprzez kontrolowane odnowienie i studium porównawcze. Planowane wykorzystanie w inicjatywach skierowanych na zewnątrz wraz z rozwojem sieci współpracy oraz pogłębianiem kompetencji językowych i kulturowych.
• Kontekst: Wielopokoleniowa sesja ustnej i muzycznej historii
• Wywiad nieformalny: Dawne zwyczaje weselne - Msza uroczysta o 10:00; przejście z domu do kościoła; muzyka pod drzwiami. Wiedza kulturowa i językowa zdobyta w Polsce poszerzyła moje rozumienie kontekstu.
• Wariant diasporowy: Oczepiny zapamiętane jako „przepiny”; zwyczaj łamania krzesła jako symbol płodności
• Wymieniony repertuar: Siwy koń; Witaj Królowo Nieba
• Metoda: Nagranie terenowe + porównanie z archiwaliami w Polsce
• Kierunek: Rekonstrukcja poprzez kontrolowane odnowienie i studium porównawcze. Planowane wykorzystanie w inicjatywach skierowanych na zewnątrz wraz z rozwojem sieci współpracy oraz pogłębianiem kompetencji językowych i kulturowych.
Po lewej: Śiwy Koń - jedna z najstarszych pieśni, jakie zespół jeszcze pamiętał. Udało mi się precyzyjnie zidentyfikować część wykonywanego repertuaru oraz po raz pierwszy przedstawić muzykom oryginalny tekst. Reakcją było autentyczne zdumienie wobec tego, jak wiele uległo zapomnieniu.
Po prawej: Notatki z wywiadu, w których przywołano polonijne obrzędy weselne z Nebraski lat 50. XX wieku. Utrzymuję stały kontakt z zespołem i planuję dalsze rozwinięcie badań. Pozostaję również w początkowej fazie współpracy z doktorami z Podhala, z którymi konsultuję i współprowadzę część tego projektu badawczego.
2 stycznia - Omaha: Wywiad z Bobem Zagozdą
Tego wieczoru usiadłem z Bobem Zagozdą, a historia rodzinnej muzyki zaczęła wyłaniać się w czasie rzeczywistym. Fotografie, opowieści i częściowo zapamiętane melodie ukazywały, jak polska muzyka przeobrażała się po przekroczeniu oceanu i zakorzenieniu w Nebrasce.
• Wywiad: Bob zaprezentował zdjęcia zespołu swojego dziadka oraz opisał ruch polkowy jako doświadczenie przeżyte - proces przemiany muzyki ludowej w nowych warunkach społecznych.
• Nagranie: Zarejestrowano materiał dźwiękowy nadający się do dalszej analizy oraz szczegółowe notatki.
• Trop archiwalny: Otrzymałem roboczą playlistę wczesnych nagrań polsko-amerykańskich z lat 20. XX wieku.
• Trop repertuarowy: Bob zaśpiewał Szalała, Szalała w wariancie melodycznym, wskazując na związek z wątkiem U.S. Lovesick Polka oraz jego polskim odpowiednikiem.
• Dalsze badania: Po powrocie do Krakowa odnalazłem wcześniejsze nagranie bliższe konturowi krakowiaka niż późniejszej stylizacji polkowej.
• Rezultat: Powstał konkretny przypadek badawczy do porównania transatlantyckiego i rekonstrukcji.
• Kierunek dalszy: Moja hipoteza zakłada, że starszy repertuar polski przetrwał w Stanach Zjednoczonych, ponieważ nie został bezpośrednio dotknięty doświadczeniem wojen światowych. Wywiad oraz odzyskany album pokazują, że archiwa diaspory mogą uzupełniać luki w zbiorach krajowych i uzasadniają współpracę instytucjonalną.
• Nagranie: Zarejestrowano materiał dźwiękowy nadający się do dalszej analizy oraz szczegółowe notatki.
• Trop archiwalny: Otrzymałem roboczą playlistę wczesnych nagrań polsko-amerykańskich z lat 20. XX wieku.
• Trop repertuarowy: Bob zaśpiewał Szalała, Szalała w wariancie melodycznym, wskazując na związek z wątkiem U.S. Lovesick Polka oraz jego polskim odpowiednikiem.
• Dalsze badania: Po powrocie do Krakowa odnalazłem wcześniejsze nagranie bliższe konturowi krakowiaka niż późniejszej stylizacji polkowej.
• Rezultat: Powstał konkretny przypadek badawczy do porównania transatlantyckiego i rekonstrukcji.
• Kierunek dalszy: Moja hipoteza zakłada, że starszy repertuar polski przetrwał w Stanach Zjednoczonych, ponieważ nie został bezpośrednio dotknięty doświadczeniem wojen światowych. Wywiad oraz odzyskany album pokazują, że archiwa diaspory mogą uzupełniać luki w zbiorach krajowych i uzasadniają współpracę instytucjonalną.
Obecnie podejmuję rozmowy z polskimi instytucjami archiwalnymi w oparciu o tę koncepcję, wraz ze wzrostem mojego zaplecza badawczego i wiarygodności w Polsce.
Bob Zagozda z dumą opowiadał w naszym zarejestrowanym wywiadzie terenowym o kapeli swojego dziadka.
Wspomniałem panu Bobowi Zagoździe o oczepinach („przypinach”, jak mówili starsi panowie podczas wywiadu poprzedniego wieczoru). Pokazał mi nagranie z wesela swojej córki — ostatni ślad oczepin w Nebrasce, z unikatowym rytuałem łamania krzesła
Po lewej: współczesny przykład niemal identycznej tradycyjnej przyśpiewki wykonywanej dziś w mojej korzeniej wsi. Podczas spotkania z odnalezionymi przeze mnie kuzynami w Woli Rzędzińskiej zaobserwowałem, że natychmiast podchwytują tę samą melodię, gdy zaczynam odtwarzać fragment z albumu Zauchy. W dalszych badaniach planuję prześledzić i udokumentować wspólne źródła tej przyśpiewki w regionie tarnowskim oraz przeprowadzić pogłębioną analizę porównawczą rytuałów weselnych zachowanych w Tarnowie i w Nebrasce.
Po prawej: przyśpiewki weselne z albumu mojego krewnego z lat 70. XX wieku. Ogólna struktura muzyczna odpowiada tej z nagrania po lewej stronie.
4 stycznia - Lincoln: Realizacja warsztatów tanecznych
4 stycznia w Lincoln przedstawiłem konkretny rezultat mojego semestru w Polsce. W krótkim czasie przełożyłem wiedzę i praktykę przyswojoną podczas warsztatów w Ludźmierzu i Warszawie, górskich potańcówek, działań w Centrum Folkloru Polskiego „Karolin” oraz pracy zespołowej w Krakowie na realia diaspory, organizując warsztaty tańca polskiego. Zastosowałem strukturę kontekst → kroki → wspólne tańczenie, korzystałem z nagrań pochodzących z Polski oraz wprowadzałem repertuar z zachowaniem jego odrębności regionalnej.
• Frekwencja: Około 25 uczestników, zróżnicowany poziom doświadczenia.
• Format: Od kontekstu, przez naukę kroków, do wspólnego tańca.
• Repertuar: Polka (z zaznaczeniem kontrastów regionalnych), kujawiak, krakowiak, krótki kontrast z góralską pracą nóg.
• Źródła: Nagrania z Polski; pedagogika inspirowana Karolinem i Mazowszem; bieżące notatki z tłumaczeń Kolberga (Tarnów - Rzeszów).
• Rezultat: Prośby o kolejne edycje; część uczestników przyjęła opłatek jako żywą praktykę w swoim środowisku.
• Format: Od kontekstu, przez naukę kroków, do wspólnego tańca.
• Repertuar: Polka (z zaznaczeniem kontrastów regionalnych), kujawiak, krakowiak, krótki kontrast z góralską pracą nóg.
• Źródła: Nagrania z Polski; pedagogika inspirowana Karolinem i Mazowszem; bieżące notatki z tłumaczeń Kolberga (Tarnów - Rzeszów).
• Rezultat: Prośby o kolejne edycje; część uczestników przyjęła opłatek jako żywą praktykę w swoim środowisku.
7 stycznia - Chicago: Objawienie Pańskie; lot powrotny
Chicago stało się węzłem roboczym, a nie jedynie przystankiem. Spotkania z przedstawicielami diaspory potwierdziły, że pamięć kulturowa krąży między kontynentami. Spotkałem się z genealogiem Edem Działą, związanym z Muzeum Polskim w Ameryce, wzmacniając więzi archiwalne. Kontynuowałem również relację z Wojciechem Dorulą z Radia Na Góralską Nutę, powracając do wcześniejszych wątków i omawiając dalsze możliwości bez ich formalizowania. Każda z tych rozmów precyzowała podstawę badawczą na osi Chicago - Polska.
• Kontakt: Spotkanie z genealogiem Edem Działą (sieć Muzeum Polskiego w Ameryce).
• Archiwum: Przekazanie tomu historii Tarnowa w Nebrasce do Muzeum Polskiego w Ameryce, z przeznaczeniem do kolekcji archiwów małych wspólnot polonijnych.
• Trop: Uzyskanie kontaktu do profesora historii Uniwersytetu Loyola poprzez Eda Działę; specjalista w omawianej tematyce.
• Wywiad: Kontynuacja rozmowy z Wojciechem Dorulą; omówienie dalszych kierunków działań.
• Sieć: Rozszerzenie partnerstw Polska - diaspora.
• Rezultat: Ścieżki archiwalne i medialne pozostają otwarte.
• Archiwum: Przekazanie tomu historii Tarnowa w Nebrasce do Muzeum Polskiego w Ameryce, z przeznaczeniem do kolekcji archiwów małych wspólnot polonijnych.
• Trop: Uzyskanie kontaktu do profesora historii Uniwersytetu Loyola poprzez Eda Działę; specjalista w omawianej tematyce.
• Wywiad: Kontynuacja rozmowy z Wojciechem Dorulą; omówienie dalszych kierunków działań.
• Sieć: Rozszerzenie partnerstw Polska - diaspora.
• Rezultat: Ścieżki archiwalne i medialne pozostają otwarte.
Left: In the studio for Na Góralska Nutę
Right: the host, my friend Wojciech Dorula, whom I met last summer.
Dalsza praca
Po powrocie do Polski zdałem egzamin na poziomie A1.2 i kontynuuję naukę, konsekwentnie umacniając fundament językowy i akademicki niezbędny do dalszych, pogłębionych studiów z zakresu etnografii i etnomuzykologii. Równolegle rozpocząłem rozmowy z archiwistami oraz opiekunami instytucjonalnymi zbiorów regionalnych, w miarę jak moje badania stają się coraz bardziej dojrzałe i uporządkowane.
Jednocześnie pozostaję w terenie. W regionie Tarnowa zgłębiam historię lokalną, repertuar oraz pamięć rytualną, koncentrując się na historycznej ciągłości i odnowie muzycznej. Na Podhalu, a także w środowisku góralskim w Chicago, obserwuję przekaz kulturowy jako żywy organizm - jak taniec, pieśń i tożsamość trwają i przekraczają granice pokoleń. Kolejny wywiad jest już zaplanowany, a porównawczy nurt badań rozwija się dalej.
Równocześnie dostrzegam wyraźną zmianę pokoleniową.
W Stanach Zjednoczonych, szczególnie na Środkowym Zachodzie, młodzi ludzie coraz częściej pytają o swoje pochodzenie. Dziedziczą nazwiska, lecz nie pieśni; fragmenty, lecz nie sens całości. Wielu sięga po przystępne formy europejskiego folkloru, nie znając własnych polskich korzeni.
W Polsce młode osoby, z którymi współpracuję, wyrażają podobne pragnienie ciągłości i głębi po doświadczeniach złożonego XX wieku. Głód zakorzenienia jest autentyczny po obu stronach oceanu.
A jednak zapis pozostaje rozdzielony wodą.
To, co opuściło Polskę przed wojnami, zachowało pewne formy w stanie niemal zastygłym. To, co pozostało, dojrzewało i zmieniało się pod innymi naciskami historii. Czytane osobno, opowiadają historię niepełną. Czytane razem, zaczynają się nawzajem doświetlać.
Stany Zjednoczone są częścią tej opowieści.
Poniżej przedstawiam jeden z wątków tej trwającej wymiany - fragment historii mojej rodziny, który przed laty odpłynął przez Atlantyk, a dziś powraca, by znów zabrzmieć. Nie jako archiwalny ślad, lecz jako żywy dźwięk. Nie jako wspomnienie, lecz jako kontynuacja.
Zapraszam.
Po lewej: Przywożę Nebraskę z powrotem do Polski. Spotkałem się z zespołem Zalasowianie z regionu tarnowskiego i przekazałem im egzemplarz albumu mojego krewnego. Przywitali mnie jego pieśnią.
Po prawej: Oryginał. Płyta, która kiedyś przekroczyła ocean.